Kiedy ostatni raz robiłeś coś bez celu?

Spróbuj odpowiedzieć od razu, bez zastanowienia. Kiedy ostatni raz robiłeś coś zupełnie bez celu? Nie po to, żeby się zrelaksować i wrócić wydajniejszym do pracy. Nie po to, żeby było zdrowo, rozwojowo albo „dobrze spędzić czas”. Po prostu — bo sprawiało Ci to przyjemność.

Jeśli odpowiedź nie przyszła natychmiast, nie jesteś sam. Większość dorosłych musi się nad tym pytaniem zatrzymać na dłużej niż chciałaby przyznać. I to samo w sobie jest już odpowiedzią.

Jak dorosłość uczy nas, że wszystko musi „do czegoś służyć”

Gdzieś po drodze nauczyliśmy się, że czas jest zasobem, który trzeba inwestować. Że każda godzina powinna przynieść jakiś zwrot — odpoczynek, który zregeneruje, hobby, które rozwija, sport, który poprawia zdrowie. Nawet odpoczynek stał się zadaniem do odhaczenia, czymś co robimy „prawidłowo” albo „nieefektywnie”.

To nie jest niczyja wina. Tak działa dorosłe życie zbudowane z obowiązków, terminów i odpowiedzialności za innych. Problem w tym, że w tym całym rachunku zysków i strat ginie coś, co kiedyś było dla nas oczywiste: zabawa, która nie służy niczemu poza samą sobą.

Jako dzieci potrafiliśmy bawić się godzinami bez powodu. Budować, rysować, biegać, wymyślać — nie dlatego że to „rozwijało kompetencje”, ale dlatego że pochłaniało nas bez reszty. A potem, stopniowo, ktoś zaczął pytać „a po co ci to?”. I w pewnym momencie sami zaczęliśmy zadawać sobie to pytanie.

Dlaczego bezużyteczna przyjemność wcale nie jest bezużyteczna

Tu kryje się paradoks. To, co nazywamy „bezużytecznym”, często okazuje się najważniejsze. Badacze zabawy — z dr Stuartem Brownem z amerykańskiego National Institute for Play na czele — od lat pokazują, że potrzeba zabawy nie znika wraz z dorosłością. Ona zostaje wpisana w nasz układ nerwowy na całe życie. Zmienia się tylko to, że przestajemy jej słuchać.

A kiedy przestajemy się bawić, coś w nas powoli gaśnie. Spada spontaniczność. Trudniej o lekkość. Pojawia się poczucie, że życie składa się głównie z rzeczy, które „trzeba” zrobić. Nie chodzi o depresję ani o kryzys — chodzi o cichą utratę czegoś, czego brak zauważamy dopiero wtedy, gdy na chwilę do tego wrócimy.

Bo zabawa dla dorosłych to nie infantylizm. To forma obecności — stan, w którym przestajemy planować, oceniać i kontrolować, i po prostu jesteśmy w tym, co robimy. Psychologia nazywa to przepływem. My nazywamy to po prostu radością.

Radość, której nie trzeba sobie tłumaczyć

Najtrudniejsze w powrocie do zabawy nie jest wcale znalezienie czasu. Najtrudniejsza jest zgoda. Wewnętrzne pozwolenie na to, żeby robić coś, czego nie da się uzasadnić przed nikim — nawet przed samym sobą.

Wyobraź sobie wieczór, w którym siadasz przy stole z farbami i przesuwasz pędzlem po papierze bez żadnego planu. Nie powstanie z tego dzieło. Nie powiesisz go na ścianie. Nie pochwalisz się nim w pracy. Po prostu przez chwilę robisz coś dla samego robienia — i czujesz, jak coś się w Tobie rozluźnia.

Albo wieczór, w którym poruszasz się po jasnej sali w rytmie własnego oddechu, bez choreografii, bez lustra, bez nikogo kto ocenia. Ciało, które przez cały dzień było narzędziem do wykonywania zadań, na chwilę staje się po prostu Twoje.

Małe kroki z powrotem do siebie

W Iskrze zbudowaliśmy miejsce właśnie dla takich wieczorów. Nie kurs, nie terapię, nie kolejny obowiązek w kalendarzu — przestrzeń, w której dorośli mogą wrócić do twórczej zabawy bez celu, bez oceny i bez pośpiechu.

Mamy dwie ścieżki, bo różne osoby wracają do siebie różnymi drogami. Na ścieżce manualnej pracujemy z materiałem, kolorem i formą — jak na spotkaniach „Kolor i cisza”, gdzie po prostu przesuwa się plamę barwną po papierze w skupieniu, albo „Dotyk i forma”, gdzie liczy się to, co dzieje się pod palcami. Na ścieżce ruchowej wracamy do ciała — jak na „Rytm i oddech”, gdzie ruch prowadzi oddech, a nie instrukcja.

Żadne z tych spotkań nie ma celu w tradycyjnym sensie. I właśnie o to chodzi.

To pytanie warto sobie zostawić

Wróćmy więc do pytania z początku. Kiedy ostatni raz robiłeś coś zupełnie bez celu, tylko dlatego że sprawiało Ci to radość?

Jeśli nie umiesz odpowiedzieć — może to dobry moment, żeby to zmienić. Nie dlatego że „trzeba”. Nie dlatego że to zdrowe czy rozwojowe. Po prostu dlatego, że ta potrzeba w Tobie nie zniknęła. Po prostu zasnęła.

A uśpioną radość da się obudzić.

Iskra to klub twórczej zabawy dla dorosłych, który otwiera się wkrótce w Gdańsku. Jeśli chcesz wiedzieć więcej o nadchodzących spotkaniach, zajrzyj do naszego kalendarza albo zapisz się na listę oczekujących.

Zostaw komentarz

Przewijanie do góry