Kiedy mówimy komuś, że w Iskrze prowadzimy zajęcia ruchowe, najczęściej pojawiają się dwa pytania. Pierwsze: „to coś jak joga?”. Drugie: „ale ja nie umiem tańczyć”. Oba są zupełnie zrozumiałe — i oba mijają się z tym, czym ruch kreatywny naprawdę jest.
Jeśli należysz do osób, które nigdy tego nie próbowały i nie wiedzą, czego się spodziewać, ten artykuł jest dla Ciebie. Spróbuję wyjaśnić to bez tajemniczego żargonu, prosto i praktycznie — tak, żeby po przeczytaniu wiedział, co tak naprawdę dzieje się na takich zajęciach.
Zacznijmy od tego, czym ruch kreatywny NIE jest
Najłatwiej zrozumieć coś nowego przez kontrast z tym, co już znamy. Więc po kolei.
To nie jest taniec. W tańcu są kroki, figury, rytm, którego trzeba się trzymać. Jest „dobrze” i „źle”, jest choreografia do zapamiętania i odtworzenia. W ruchu kreatywnym nie ma żadnej choreografii. Nie ma kroków do nauczenia się ani sekwencji, którą można pomylić. Nie da się zatańczyć tego „źle”, bo nie ma wzorca, do którego można by się nie dostosować.
To nie jest joga. Joga ma konkretne pozycje, nazwy, sekwencje i tradycję, w której się je wykonuje. Jest pewna „prawidłowa” forma asany. Ruch kreatywny nie ma pozycji do przyjęcia ani prawidłowej formy. Twoje ciało nie musi nigdzie dojść ani niczego osiągnąć.
To nie jest sport ani fitness. Nie chodzi o spalanie kalorii, budowanie kondycji czy „wyrobienie formy”. Nie ma tu wyniku do poprawienia ani celu treningowego.
Co więc zostaje, gdy odejmiemy kroki, pozycje i cele? Zostaje to, co najważniejsze.
Czym więc jest ruch kreatywny
Najprościej: to ruch, który wypływa z Ciebie, zamiast być Ci narzucony z zewnątrz.
W codziennym życiu nasze ciało prawie zawsze wykonuje zadania. Idziemy dokądś, sięgamy po coś, siedzimy przy biurku w określonej pozycji. Ruch jest środkiem do celu — przemieszczamy się, żeby coś osiągnąć. Ruch kreatywny odwraca tę logikę. Tutaj ruch nie służy niczemu poza samym sobą.
Na zajęciach najczęściej zaczyna się od prostego impulsu. Może to być muzyka, na którą ciało reaguje po swojemu. Może być oddech, który prowadzi delikatne falowanie ciała. Może być wyobrażenie albo zadanie typu „porusz się tak, jakbyś przedzierał się przez gęstą wodę”. Z tego impulsu rodzi się ruch — Twój własny, niepowtarzalny, taki, jakiego nikt Ci nie pokazał, bo wypłynął z Ciebie.
I to wszystko. Brzmi banalnie prosto — i właśnie na tym polega cała trudność, i cała wartość. Bo pozwolić ciału poruszać się swobodnie, bez instrukcji i bez oceny, to dla większości dorosłych doświadczenie zupełnie nowe.
Czego naprawdę możesz się spodziewać
Rozprawmy się z najczęstszymi obawami, bo zwykle to one trzymają ludzi z daleka.
„Wszyscy będą na mnie patrzeć.” Nie. Na takich zajęciach każdy jest zajęty własnym ruchem, własnym ciałem, własnym doświadczeniem. Nie ma publiczności, bo wszyscy są uczestnikami. To jeden z powodów, dla których wstyd, którego się obawiasz, zwykle rozpływa się po kilku minutach.
„Będę musiał robić dziwne rzeczy.” Tylko tyle, na ile sam się zgodzisz. Ruch kreatywny zawsze odbywa się w Twoim tempie i w Twoich granicach. Jeśli któregoś dnia masz ochotę tylko delikatnie kołysać się w miejscu — to też jest pełnoprawny ruch.
„Nie jestem w formie / mam swoje lata / boli mnie kolano.” Ruch kreatywny nie wymaga sprawności. Nie ma tu skoków, których trzeba dać radę, ani tempa, za którym trzeba nadążyć. Dostosowujesz wszystko do siebie — bo nie ma żadnego „siebie”, do którego miałbyś się dostosować.
Po takich zajęciach większość osób opisuje podobne odczucie: lekkość, rozluźnienie, dziwne poczucie, że ciało znów jest „ich”. Jakby na chwilę odzyskali coś, co na co dzień jest zajęte wykonywaniem zadań.
Jak to wygląda w Iskrze
W Iskrze ruch kreatywny to cała jedna ze ścieżek — i celowo podzieliliśmy ją na spotkania o różnym charakterze, żeby każdy znalazł wejście dla siebie.
Na „Rytm i oddech” ruch prowadzi oddech, bez żadnej choreografii — to najłagodniejsze wejście dla osób, które dopiero próbują. Na „Ruch i impuls” reagujemy ciałem na muzykę i przestrzeń, pozwalając, by to dźwięk wywoływał ruch. Na „Ciało w przestrzeni” odkrywamy po prostu własny zakres ruchu, sprawdzając, jak daleko i jak swobodnie potrafimy się poruszać. A „Własne tempo” już w samej nazwie zawiera obietnicę — ruch dostosowany do siebie, nie do grupy.
Łączy je jedno: nie ma czego się nauczyć i nie ma jak zrobić tego źle.
Spróbować, zanim się zrozumie
Z ruchem kreatywnym jest pewien paradoks — bardzo trudno go opisać, a bardzo łatwo doświadczyć. Można przeczytać o nim dziesięć artykułów i wciąż nie do końca „złapać”, o co chodzi. A potem wystarczy kwadrans na sali, żeby ciało zrozumiało to, czego głowa nie potrafiła sobie wyobrazić.
Więc jeśli po tym tekście wciąż masz w głowie znak zapytania — to zupełnie naturalne. Ruch kreatywny nie jest do zrozumienia. Jest do spróbowania.
Iskra to klub twórczej zabawy dla dorosłych, który otwiera się wkrótce w Gdańsku. Jeśli chcesz wiedzieć więcej o nadchodzących spotkaniach, zajrzyj do naszego kalendarza albo zapisz się na listę oczekujących.



