Nie masz talentu? Świetnie. O tym właśnie jest twórczość

„Ja nie mam talentu”. To zdanie słyszymy najczęściej, gdy ktoś dowiaduje się, czym zajmuje się Iskra. Pada szybko, niemal odruchowo — jako uprzejme wyjaśnienie, dlaczego „to akurat nie dla mnie”. I za każdym razem mamy ochotę odpowiedzieć: świetnie. Naprawdę. Bo właśnie o tym jest twórczość.

To może brzmieć przewrotnie, więc rozłóżmy to na części. Bo za tym jednym zdaniem kryje się jedno z najbardziej szkodliwych nieporozumień, jakie wynieśliśmy z dzieciństwa.

Skąd się wziął mit talentu

Gdzieś w szkole nauczyliśmy się, że ludzie dzielą się na dwie grupy: tych, którzy „umieją rysować”, i całą resztę. Wystarczyło jedno nieudane zadanie plastyczne, jedna uwaga nauczyciela, jedno porównanie z koleżanką, która „tak ładnie malowała” — i etykieta przyklejała się na lata. „Nie jestem typem artystycznym”.

Problem w tym, że ta klasyfikacja jest fałszywa od podstaw. Opiera się na założeniu, że twórczość to wrodzony dar, który albo się ma, albo nie. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Twórczość nie jest cechą, z którą się rodzimy. Jest czynnością, którą wykonujemy — albo której sobie odmawiamy.

Mit talentu jest wygodny, bo zdejmuje z nas odpowiedzialność. Skoro „nie mam talentu”, to nie muszę nawet próbować. Ale jest też okrutny, bo odcina nas od czegoś, co jest naszym prawem od urodzenia.

Tworzenie dla efektu kontra tworzenie dla procesu

Tu dochodzimy do sedna. Cały mit talentu opiera się na jednym ukrytym założeniu — że celem twórczości jest efekt. Ładny obraz. Udany taniec. Coś, co można pokazać, ocenić, pochwalić.

Ale to tylko jedna z dwóch zupełnie różnych dróg.

Pierwsza droga to tworzenie dla efektu. Liczy się rezultat, a proces jest tylko środkiem do celu. Tu rzeczywiście talent i wprawa robią różnicę — i tu też rodzi się cały lęk przed oceną.

Druga droga to tworzenie dla procesu. Liczy się samo robienie. To, co dzieje się w Tobie, gdy przesuwasz pędzlem po papierze, gdy poruszasz się w rytmie oddechu, gdy Twoje ręce kształtują materiał. Efekt jest produktem ubocznym — czasem ładnym, czasem nie, ale zawsze drugorzędnym.

I tu jest klucz: dla procesu talent nie ma żadnego znaczenia. Nie da się „nie mieć talentu” do czerpania przyjemności z malowania, tak samo jak nie da się nie mieć talentu do spaceru czy do leżenia na słońcu. Proces jest dostępny dla każdego, bez wyjątku.

Co mówią o tym badania

To nie jest tylko ładna filozofia. Badania nad arteterapią i twórczą aktywnością konsekwentnie pokazują, że korzyści płynące z tworzenia są niezależne od umiejętności artystycznych.

Badania prowadzone między innymi na amerykańskim Uniwersytecie Drexel wykazały, że już około czterdziestu pięciu minut twórczej aktywności obniża poziom kortyzolu — hormonu stresu — i to niezależnie od tego, czy ktoś ma doświadczenie artystyczne, czy bierze pędzel do ręki pierwszy raz w życiu. Innymi słowy, organizm reaguje na sam proces tworzenia, a nie na jego jakość.

Podobne wnioski płyną z badań nad ruchem i ekspresją cielesną. Korzyści — niższy stres, lepszy nastrój, poczucie obecności we własnym ciele — pojawiają się u wszystkich uczestników, a nie tylko u tych „uzdolnionych ruchowo”. Ciało i mózg nie odróżniają „dobrej” twórczości od „przeciętnej”. Reagują na samo zaangażowanie.

To znaczy, że gdy mówisz „nie mam talentu”, mówisz coś, co z punktu widzenia korzyści jest zupełnie nieistotne. To tak, jakby ktoś odmawiał sobie spaceru, bo „nie jest dobrym chodziarzem”.

Dlatego w Iskrze nie ma ocen

Cała filozofia Iskry zbudowana jest wokół tej jednej różnicy. U nas nie chodzi o efekt, tylko o proces. Nie oceniamy, nie wystawiamy ocen, nie robimy wystaw. Nie ma „dobrych” i „słabych” uczestników, bo nie ma czego porównywać.

Na spotkaniach takich jak „Kolor i cisza” przesuwasz plamę barwną po papierze w skupieniu — i nikt nie sprawdza, czy „wyszło”. Na „Ślad i przypadek” robisz spontaniczne znaki, gdzie sam przypadek jest częścią zabawy, a „błąd” nie istnieje. Na ścieżce ruchowej, jak w „Ruch i impuls”, reagujesz ciałem na muzykę i przestrzeń — bez choreografii, której można by nie umieć.

To nie przypadek, że tak to zaprojektowaliśmy. Gdy znika ocena, znika też talent jako kategoria. Zostaje tylko przyjemność robienia — dostępna dla każdego.

Talent jest mitem. Twórczość jest stanem.

Wróćmy więc do tego pierwszego zdania. „Nie mam talentu”.

Gdy następnym razem przyjdzie Ci do głowy, spróbuj je dokończyć inaczej. Nie „nie mam talentu, więc to nie dla mnie”, ale „nie mam talentu — i to zupełnie nie ma znaczenia”. Bo twórczość nie jest nagrodą dla wybranych. Jest stanem, do którego każdy może wrócić, jeśli tylko da sobie na to pozwolenie.

A pozwolenie nie wymaga talentu. Wymaga tylko jednej rzeczy: gotowości, żeby zacząć.

Iskra to klub twórczej zabawy dla dorosłych, który otwiera się wkrótce w Gdańsku. Jeśli chcesz wiedzieć więcej o nadchodzących spotkaniach, zajrzyj do naszego kalendarza albo zapisz się na listę oczekujących.

Zostaw komentarz

Przewijanie do góry